February 19th, 2010 by Mikołaj Plackowski

Bieganie to jak wiadomo jeden z najlepszych sposobów na uzyskanie kondycji, zdrowia i szczupłej sylwetki . Jednak większość z nas zaczynając swoją przygodę z aktywnością fizyczną nie jest przygotowana na tak intensywny trening. Dlatego warto zainteresować się marszobiegiem, który będzie odpowiedni nawet dla osób nie ruszających się od bardzo dawna.
Posted in |
February 19th, 2010 by Mikołaj Plackowski

Jeżeli nie mamy czasu, aby zgodnie z przyjętymi zasadami ćwiczyć, co najmniej 3 razy w tygodniu po 45-60 minut, to warto uwzględnić sprinty w swoim planie treningowym. Ta naturalna forma ruchu znana jest nam wszystkim od dziecka i chyba dlatego została przez wielu zapomniana. Sprinty mogą zrobić tak wiele dobrego dla naszego zdrowia, kondycji i wyglądu, że naprawdę warto zapoznać się bliżej z ich wykorzystaniem w swoim treningu.
Posted in mamy, sprinty, csu, ego, aby, nam, sadami |
February 19th, 2010 by

Dodane przez honey dnia 2010-02-18: Niestety nie podeszło pod plebejski gust. Zielone w zapachu, dziwnie kwaskowe, powiedziałbym, że wada wina, ale właściciel wine baru polał sobie z tej samej butli i stwierdził, że wszystko w porządalu i że co więcej to jedno z jego ulubionych. W WE piszą natomiast, że mencia to coś w stylu czerwonego vinho verde (błeeee), więc chyba się wszystko zgadza. Fajny jedynie kolor (czarny), ale co to ma do rzeczy? ;)
Ostatnio skomentowane przez rurale.
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez honey dnia 2010-02-18: Odkąd Sstar wspomniał o tym, że Grenache jest generalnie niedobre, miałem lekkie uprzedzenie, ale na szczęście są różne czynniki oprócz samego szczepu. Montsant na chybił trafił wypada zdecydowanie lepiej niż Gigondas, znane także jako Smirnoff;) No i do tego cena 2x mniejsza. Wino naprawdę w porządku, choć jednak lepiej smakuje schłodzone :) 5.75
Ostatnio skomentowane przez sstarlet.
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez honey dnia 2010-02-18: Nos wiśniowo-miodowy, ekstraktywny, ale nie jakieś monstrum, w smaku beczka przyjemnie zintegrowana z owocem, kwasowość dobra, średnio-długa końcówka. Nie na 7, bo nowoświatowe ;) ale 6 z czystym sumieniem.
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in monstrum, penedes, bodegas, trias, dobra, honey |
February 19th, 2010 by

Dodane przez sstarlet dnia 2010-02-18: Przez lekko wadliwe B przbrnęliśmy już i do literki L (jak Laubach) dotarliśmy szczęśliwie. No a tu już bez skuchy, świetny Riesling po prostu. Takie jakie lubimy. Jak by się natomiast zacząć krzywić i gimnastykować, to by się człek cukru i alkoholu doszukał, które ciut jednak wadzą i każą do siódemki je zdewaluować. No ale pije się je jak marzenie, kwasu pod dostatkiem, cukru odrobina, czyste i precyzyjne. Do tego świetna długość. Nieco owocowo egzotycznej słodyczy i sera w aromacie, na mineralnym tle łupkowgo stoku nad Mozelą. Ocena 7/8 ze wskazaniem na nieskończoność;) A czy warte tych antycypowanych, odgadniętych 200PLN? Pewno nie, bo rzadko które wino warte jest swej ceny, no może Vinho Verde z Biedronki;)
Ostatnio skomentowane przez sstarlet.
Posted in laubach, heymann, lowenstein, riesling, mosel, pod |
February 19th, 2010 by

Dodane przez karolw dnia 2010-02-18: Bardzo geste, lepkie, kolor jasnozolty. Nos - jablka, moze czekolada. Na jezyku - slodycz, brzoskwinie, jakies kwiaty, niska kwasowosc wiec nie ma ostrego kontrastu ze slodycza. Jak wiekszosc win lodowych - mile jesli dobrze schlodzone.
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez ducale dnia 2010-02-19: To chyba najbardziej wyczekiwana notka dla Sstara :)))
Wino znane , nick zobowiązuje również
ale nie o tym .Każdy z nas ma wiele autorytetów Parkery , Bończyki , Bettany etc. ale na koniec , a wiem to dobrze liczy się tylko ona Jej głos znaczy wiele dla nas winopijców ,ona dzieli z nami tą pasje na dobre i na złe , jest towarzyszem naszych win , czasem tylko łykiem , czasem dłuzej . Niby się nie zna a doskonale wyczuwa dobre wino , insynkt???
Tak było tym razem . Po serii jakis dramatycznych win z Chile otworzylem Oro i usłyszałem - w koncu przyniosłes wino do domu a nie te tekturowe bochomazy
Fajne , smaczne , pocztówka z Toskanii , polecam
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez celeste dnia 2010-02-19: Nie przepadam za czerwonym winem, ale właśnie rozpracowuję garnachę od Torresa, czystą: San Valentin (2008). To wino smakuje jak bożolak, jest niesforne, ale ma klasę; jarzębinowe z nutą granatu. Pachnie wanilią. O zawrót głowy przyprawia mnie natomiast sama końcówka, która pojawia się, kiedy myślisz, że to co najlepsze, już jest za Tobą. Czujesz wtedy posmak czereśni tak intensywny, jakbyś zjadł ich kilogram, bujając w obłokach na hamaku w upalne popołudnie.
Ostatnio skomentowane przez celeste.
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez rurale dnia 2010-02-19: Byłem też u Petera Wachtlera z winnicy Taschlerhof. Jego nie prosiłem o autograf, bo i tak nikt go nie zna. Mi jego kerner nawet bardziej się podoba niż ten od Manfreda Nossinga, ale przecież tego też prawie nikt nie zna (kiedy tak przymilnie, z sztucznym uśmiechem na twarzy, komplementowałem Wachtlera ten tylko mruknął pod nosem - Uuu, ja, Manni...). Poza tym kto pije kerner? Pewnie kilku melancholijnych desperatów i Ladyni z okolicznych dolin. Zresztą, wszystko jedno. Do Wachtlera warto wpaść. Ma tylko cztery hektary winorośli, robi pięć win, wszystkie białe #8211; wspomnianego kernera (ludzie bardzo go za to lubią, a ostatni rocznik został wyprzedany do cna), sylvanera (w dwóch wersjach, podstawowej i odrobinę bardziej wypasionej o nazwie Lahner), gewurza i riesling. Wszystkie są czyste, mocne (alkoholu tu mnóstwo), żywe. Veronelli wysoko ocenia. Ceny w granicach 10-12 euro. Góry w nich widać siłą rzeczy. Dobry adres. Wcześniej trzeba zadzwonić. Ja nie wiedziałem. Stanąłem bezradny przed kantyną, ale na szczęście jakiś niewidzialny pies zaczął szczekać. Po chwili wynurzył się sam Wachtler w gumiakach...
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez mikpaw dnia 2010-02-19: Miałem je kupić będąc w RFN, ale spróbowałem i zrezygnowałem. Nie to, że niedobre jakieś, ale inne wina bardziej mnie do siebie przekonały. A w samolocie mało kilogramów można przewieźć, no i w Polsce w tej cenie było (no właśnie, przynajmniej we Wrocławiu chyba już tylko było:() a href=http://www.sstarwines.pl/wino7129Chateau Martinon/a. Bardzo wyraźny aromat kocich ..., wiadomo Sauvignon Blanc ;) Smaczne, niezła kwasowość, długi posmak. Na solidne pięć. We Wrocławiu (Yourwines) za 59zł...
Ostatnio skomentowane przez sstarlet.
Posted in lurton, smaczne, rfn, sauvignon blanc, bordeaux, tej |
February 19th, 2010 by

Dodane przez rurale dnia 2010-02-19: Butelka z CP Colterenzio. Nie widziałem wcześniej, może to jakaś nowość. Chodzi pewnie o zejście na najniższą półkę. Bo jest metalowa zakrętka, a to w GA nie zdarza się w końcu tak często, no i dlatego, że to łatwe i proste wino. No i dlatego, że tanie. Świetne do jedzenia. Można też zacząć kontemplować ale raczej nie wino, ale fioletowe niebo i różowe chmury za oknem, które swój kolor zawdzięczają zachodzącemu słońcu. Lumo #8211; la luce, un impetuoso splendore di#8230;
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in |
February 19th, 2010 by

Dodane przez karolw dnia 2010-02-19: Kolor - ciemna sloma, nos - cytrusy, jezyk - geste, skoncentrowanie cytryny i zielonych owocow, nieco pikantne. Wysoka kwasowosc i sporo alkoholu daje wrazenia inne niz gladkie, klasyczne, niemieckie Rieslingi.
Ostatnio skomentowane przez .
Posted in jackson triggs, niagara peninsula, niz, geste |
February 19th, 2010 by

Dodane przez sstarlet dnia 2010-02-19: Wina też chyba trzeba by oceniać nie za to jak się zaczynają, a jak się kończą. W takiej ocenie słabiej by nieco wypadło (szóstka maks!), bo jakoś kończy się nieco gorzej, bo twarde i ciągle garbnikowe.
Ale to już nie jest Korem, bo zaczyna się ładnie, płynnie i potoczyście, owoc jest dobry, choć niektórzy na metaliczne nuty narzekali... Mi tam się mimo wszystko podobało, nawet bardzo! To takie połączenie
finezji i świeżości Medan Agan i siły oraz koncentracji Korema, udane połączenie trzeba dodać. p
Odmiana Nielucciu uznawana przez Jancis jako spokrewnioną z Sangiovese, zaś Gallet na podstawie badań ampelograficznych, bez zaprzęgnięcia całego dobrodziejstwa genetyki twierdził podobno kiedyś, że są to
odmiany tożsame. Nie mi oceniać, GP pewno coś doda w temacie...
Ostatnio skomentowane przez sstarlet.
Posted in |